• Wpisów:221
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:20
  • Licznik odwiedzin:9 449 / 1572 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
~♥✞NASZA BIAŁA MIŁOŚĆ ZABITA, KOLCAMI JEGO KŁAMSTW DO KRZYŻA DOBITA✞♥~
Ból wciąż krwawiących różem ran, kapiących z bladego ciała siniaków łez pokazuje sercu drżącemu, konającemu, chcącemu zmian, wiele samotności odmian, nie pozwala gasnącemu oddechowi wydostać się ostatni raz, drżącego ciała żyletki sinych cięć ocean, pamietający zimne noże pustych spojrzeń wbitych przez szare społeczeństwo nienawidzące zmian, nadal czującego jego słodki głos, który teraz gorzkim echem sparaliżował mojego serca stan.
Zakrwawione skrzydła upadłego anioła, związane łańcuchami, spętane cierpieniami, przebite srebrnych róż kolcami, zatrute toksyczną tabletką twojej miłości, NARKOTYCZNYMI SNAMI O NICOŚCI, przybitej żelaznymi ćwiekami ODMIENNOŚCI. Wciąż pragnę, wciąż pamiętam, na wpół-żywa chcę nadal czuć ten ból, jedyne co mi po nim pozostało, jedyne co trzyma moje łzy w szklanej klatce rzeczywistości, dusza spragniona miłości rozrywa konającymi w bolesnym locie bieli skrzydłami, zranionymi kłamstwami.
~~Zamek z kart naszej przeszłości zamordowanej moim ulgi samobójstwem, z odciętymi od gasnących w cieni światłości pleców, moich brudnych grzechów, z różami fałszywości, mętności w niedoskonałości, odrodzę się w WIECZNOŚCI NIEWIDZIALNOŚCI BEZ ŁEZ BIELI SAMOTNOŚCI.
 

 
~†♣ W KRWAWIĄCYCH RÓŻEM OBJĘCIACH BIAŁEJ ŚMIERCI ♣†~
Czerń wykrwawionych z różanych łez nadgarstków słabości, opętała moja duszę szarym pentagramem samotności, zamknęła w szklanych kratach klatki miłości i dała gorzkie wspomnienia fałszywie słodkiej przeszłości. Wypaliła białym, od nienawiści, ogniem złości w moim sercu znamię krzyku niewidzialności.
~~Dała paraliżującą, gasnącą od życia, ZIMNEJ ŻYLETKI, BIAŁEJ TABLETKI, lecz nadal pulsującą w sinych żyłach, w zranionym, leżącym w cieniu mroku, blademu ciału SIŁĘ ODMIENNOŚCI, ukrytą pod czarnymi, przebitymi zakrwawionymi różami, żelaznymi kolcami, białymi łańcuchami skrzydłami upadłego anioła pustości w wykrwawionymi od paraliżujących łez oczach walczącej w szarej nicości rzeczywistości SKAZAŃCA WIĘZIENIA NIEDOSKONAŁOŚCI. W umierającym ciele, walczącym, zabijającym, uciekającym z kajdanami wiążącymi ciało z jego słodkim oddechem, z brudnym spojrzeniem, za ręce się trzymamy i PRZYSZŁOŚĆ PRZEKLINAMY, PRZEBIJAJĄC METALOWYM CIERNIEM RÓŻY WIECZNOŚCI W MIŁOŚCI SMUTEK TERAŻNIEJSZOŚCI~~
 

 
†☽"SZCZĘŚCIE UKRYTE W PŁATKACH RÓŻ"☽†
W świetle gasnącego srebrem Księżyca, z granatowego nieba pokrytego lśniącymi odbiciami ludzkich dusz spadają miliony różowych, niewinnych płatków róż, w akompaniamencie białych, anielskich piór opadłych ze skrzydeł GINĄCYCH W MROKU SNÓW ANIOŁÓW. Stoję na balkonie zamkniętej na srebrny kluczyk wieży i próbuję wyciągnąć ciasno związane łańcuchami ręce przed siebie, chcę uciec, chcę poczuć szczęście, chcę zapomnieć o bólu.
~~Opadły na mój policzek płatek róży wysuszył czarne łzy płynące z moich błyszczących smutkiem oczu. Pióra z anielskich skrzydeł dotknęły kajdan i rozkruszyły ich żelazne wiązania. Stałam się wolna, nie czułam samotności, czerni rzeczywistości, BÓLU, NAWET, KIEDY MOJE PLECY ROZDZIERAŁ KRZYK RODZĄCYCH SIĘ W ŚWIETLE KSIĘŻYCA BIAŁYCH SKRZYDEŁ WOLNOŚCI, SPLAMIONYCH RÓŻOWĄ KRWIĄ SAMOTNEJ MIŁOŚCI.
Tej lśniącej nocy spaceruję po wylanych wczoraj łzach bólu czekając na ŚWIATŁO NADCHODZĄCEGO JUTRA.~~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
†~ZATRACENI W SAMOTNOŚCI WSPÓLNEJ CELI, UCIEKAMY ZAPOMNIENI~†
Wrzask mroku ukrytego w nicości naszej samotności. Szukamy ucieczki, przelewając czarną krew w szklanej klatce miłości, leżąc, krwawiąc, krzycząc, spętani bielą róż łańcuchów słabości, wbijające trujące kolce odmęty rozpaczliwej serca bladości, leżymy, trzymając się za prawie odcięte tępymi nożyczkami ręce, na łożu śmierci niewidzialności. Jak pusta, porcelanowa, potłuczona w paraliżu złości lalka, którą się dla ciebie stałam.
~~Krwawię różanym cieniem, plamiąc nasz czarno-biały świat kolorem brudnej krwi grzeszności, po sinych dłoniach wolno spływają ciernie uwolnionej gorzkości fałszywości, a nadgarstki głucho krzyczą ciemnością niespełnionego samozniszczenia nienawiści w chorej od bólu duszy słodkości, pochłoniętej w oddanej jej stłumionej miłości. Głębokich ran otwartości bezlitości rozrywają szpony twojej odmienności, moje, chcące wzlecieć i odlecieć ku światłości skrzydła bieli anielskości ukryte w lustrzanym odbiciu twoich oczu szarej zazdrości.~~
††~Dreszcze oderwanych od nieskończoności niewinnych piór wieczności splamionych różanym wrzaskiem niepojętości więzionej w zacięciu żyletki brudnej prawdziwości i znikając z życia brutalności trwając razem w cierpieniu KRWAWEJ SAMOTNOŚCI.
ZABJMY SIĘ NAWZAJEM W NIJAKIEJ MROCZNOŚCI ZATRUTEJ STRZYKAWKĄ RZECZYWISTOŚCI, uzależniającej wolności...††~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
~~♥GASNĄCE ŚWIATŁO ŻYCIA W BIELI ŁEZ WOLNOŚCI♥~~
Wykrwawiłam zatrute miłością serce z bólu, wypłakałam duszę z czerni łez, wyczerpałam blade ciało z krzyków kolejnych ran. Zamknęłam sine usta i zapragnęłam, abyś teraz, w świetle gasnącego różaną krwią spływającą po zatrutych srebrną klątwą żyletki nadgarstkach, moich ostatnich oddechów życia, wchłoniętych przez zimno twojego dotyku, przytulił mnie tak mocno, bym umarła
.~~Chcę pierwszy raz poczuć ulgę w uścisku owiniętych różami odmienności łańcuchów ciążących na moim pociętym kolcami cierni samotności sercu samotności wśród tłumu z szarością rzeczywistości w oczach bezlitosnej, gorzkiej pustości, ulatuję na skrzydłach duszy wolności ku własnemu światu, własnej wolności, ku własnej słodkiej samotności w BEZDECHU NIESKOŃCZONOŚCI.~~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
~☽†CISZA BEZSILNOŚCI CIERPIENIA NIEWIDZIALNOŚCI†☽~
Zawsze cicho cierpiałam w cieniu ludzkiej czerni obojętności, chciałam polecieć na krwawiących bielą, urwanych o posiniaczonej skóry rzeczywistości, znamion gorzkości codzienności, skrzydłach anioła odmienności, którego związują ciernie niedoskonałości, wbijając ból w duszy słabości, toksycznych kolców róże zakwitły na nadgarstkach i naznaczyły go srebrną krwią niewidzialności dla szarych oczu przeciętności.
~~W więzieniu własnych ciemności, płaczących nicością cierpienia sztucznych uśmiechów, wypalonych mrokiem na sparaliżowanej twarzy kłamliwości, słyszę w strachu ciszy krzyki kajdan złości, już powoli konam w nieśmiertelności, skazania zatraconych w bólu otwartych ran zmysłów fałszywości. Moje drżące ciało pochłania obojętność, zapominam, rozmywam się, jak niechciana łza.~~
~~W końcu staję się prawdziwą mną bez ciała ograniczeń w uścisku śmierci, bez cierpień, bez wspomnień, bez miłości, istnieję już tylko w locie białych skrzydeł wolnośći pośród marzeń światłości i zanim jeszcze uwolnię się w całości wykrzyknę ostatnim oddechem skazania DZIĘKUJĘ ku ciemności ludzkości, zapadłej w odmętach moich oczu pustości, zamykając je w morzu smutku oddanych temu światu łez krwi przeźroczystości.~~
 

 
✞†♥SŁODKA BIEL UZALEŻNIAJĄCEJ SŁABOŚCI LECĄCA W KRZYKU ŚWIATŁOŚCI♥†✞
Wśród czarnych płatków róż nicości, wciąż czuje wypalający znamię na bladym policzku gorzki pocałunek samotności, wbijającym wypalające mrok w duszy, obietnicę, zapieczętowaną w bieli snów odmienności, sczerniałą przez krótką słodycz duszy niewidzialności. Wypełniające toksyczną rzeczywistością, w paraliżującym czerń łez, uśmiechu przeszłości, rOdzącym brutalność do skalanego krwią sinego ciała odmienności, budzącego dziką nienawiść względem bólu słabości, duszącej się w ciasnym uścisku łańcuchów miłości, pętającym zmysły w fałszywej narkozie kłamliwej światłości obudzonej w bezdennej przyszłości.
~~✞Słyszę, jak nagi krzyk rozdzierający drżenie mojej skóry, rozmazuje w narkotycznej uldze blizny przeszłości, wznosząc się na anielskich skrzydłach ubrudzonych różaną krwią bezczelności twojej fałszywości, nie-zamknięte rany gorzkiej nienawiści objętej przez dłonie poszarpane srebrnymi nożyczkami twojej niepoczytalności w gasnącej bieli świecy naszej nie-umarłej miłości dają słodkie złudzenie śmierci senności w szarych oczu odmętach PUSTOŚCI...✞
 

 
♣†~~ LUSTRZANY EFEKT ZDRADZIECKIEJ MIŁOŚCI W OCZACH UMARŁEJ SŁABOŚCI ~~†♣
Pragnęłam, jak trującego moje serce powietrza skalanego oddechem gorzkiej miłości, abyś jeszcze raz objął swym ciepłem moje posiniaczone, słabnące, stygnące ciało, żebyś lekko pocałował mój blady, jak palce śmierci, policzek, po którym wolno spływają zakrwawione czernią łzy samotności, byś zobaczył w krzyku otwartych ran duszące się wspomnienia w bałaganie pulsujących bólem myśli niewidzialności, byś spojrzał w moje wypełnione szarą pustką nicości, pogłębionej w rzeczywistości, ledwo otwarte, sczerniałe oczy i zobaczył w nich, jak w pękniętym lustrze odmienności, wyłącznie swoje odbicie wieczności.
~~Chcę byś się o mnie bał, o mnie, umierającą w cierniach narkotycznych róż twojej kłamliwości, byś krzyczał w niewyraźnym świetle gasnącej światłości, jak głuchy na prawdziwość znamion cierpienia w mojej duszy i ich wyraźnego odbicia wśród różanej krwi katuszy, jak szaleniec owijał białymi bandażami, naszego uzależnienia srebrnymi, niczym Księżyc, łańcuchami, moje drżące nadgarstki. Już nie możesz mnie dotknąć, rozpłynęłam się w twoim uścisku, porwała mnie jasność po drugiej stronie lustra życia, jestem niewidzialna, jestem dla ciebie przeźroczysta, czysta, wolna. ZNIKNĘŁAM, BYŚ MNIE ZNIENAWIDZIŁ, ŻE ODCHODZĘ, ŻE NIE WRÓCĘ, ŻE CIĘ UWIĄZAŁAM NA SŁODKĄ, JAK MÓJ FAŁSZYWY UŚMIECH, SAMOTNĄ WIECZNOŚĆ, byś poczuł ten sam smak zdrady...
 

 
~~†☽UZALEŻNIAJĄCA PUSTKA SŁODKOŚCI JEGO KŁAMLIWOŚCI
~~Jego gorzkie sny fałszywości w przebitym białymi kolcami sercu pustości wypalają na moich blado-białych policzkach znamiona łez słabości ukrytej w cieniu pulsującej w ciele owiniętym w krwawiące łańcuchy czarnej krwi upadłej w ciemności słodkiej miłości. W trującym oddechu nicości zwiędła kłamliwa biel róży naszej miłości, pozostawiając w naszych duszach ciernie krzyczącej bólem odmienności owiniętej na nadgarstkach w brudne bandaże niedoskonałości.
~~†☽Pośród drżącej od nadmiaru mroczności wieczności, półżywa, ze słabnącym oddechem, zamkniętymi oczami, przekrwionymi łzami, powoli dotykam kuszącej żyletki, ja, upadająca na posiniaczone kolana, nadal pragnę ucieczki od rzeczywistości, różem spływającej po dłoni , SKAZANEJ NA ŚMIERĆ, WOLNOŚCI.
 

 
†☽☯NARKOTYCZNA DUSZA MIŁOŚCI W LUSTRZE REALNOŚCI☯☽†
~KRWAWIĄCA, poszarpana na strzępy , słabnąca, słodkim głosem kłamstw czerniejąca, próbuje odlecieć, upadająca, chowa się pod białymi skrzydłami odciętymi jego tępymi nożyczkami.
~KRZYCZĄCA, z fioletowym uśmiechem żył na ciele, paraliżująca, rozmazujące się w szarym śnie rzeczywistości kolorowe, jak serca głuchy ból, a on nadal moich zbrukanych cierpieniem myśli bóg, tabletki łykająca, zapomnieniem uzależniająca.
~BŁAGAJĄCA, o niewidzialne dla niego opętania łzy, o zbawione od różanej na nadgarstkach ściśniętych jej kolcami krwi, uwalniające od łańcuchów wieczności spowitej w samotności, pół-żywego narkomana sny w zacienionym pokoju obok splamionej słabością żyletki o jego ostatnim zastrzyku ciemności - pocałunku śmierci ukrytym, jak znamię na policzku bladości.
 

 
UPADŁY ANIOŁ ZATRUTY PRZEZ KOLCE RÓŻ BIAŁYCH KŁAMSTW
~~☯✞Zgubiona, rozmazanymi cieniami łez naznaczona, opuszczona, białych róż cierniami w sercu krwawiącym niedoskonałością upokorzona, rozerwana między rzeczywistością a senną doskonałością. Już nie żywa, lecz jeszcze nie umarła, żelaznymi kajdanami związana, przez niego, fałszywego anioła mojej śmierci zapomniana.
Białe skrzydła oderwane od drgającego bólem ciała, przez wieczność zapomniane, płaczą czernią, którą wchłonęły wraz z gorzkim pocałunkiem słodkiego kłamstwa brudnej miłości, zatrutej przez jego narkotyczne spojrzenie samotności i prawdy o mojej toksycznej niewidzialności, zranionej czystości, bezsilności, krzyku głuchych myśli, przeźroczystej dla serca uwiązanego przez szarość łatwowierności i jego szarpiącej moją duszę grzeszności.
~~Nagi ból moich nadgarstków splamionych przez różane łzy obojętności, żyletki w zimnego pokoju ciemności, tabletki paraliżującej uściskiem radości ostatniego cierpienia wśród drżących oddechów słabnącej poczytalności, ulgi w fałszywej światłości.~~☯✞
  • awatar Gość: WSPANIAŁE!!! Boski & kreatywny blog *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
†♥†BIEL PIÓR WBITYCH W SERCE I SZEPT KRWI NA POLICZKU~
My, spętani, zamknięci wśród cieni, na zawsze zapomnieni, przygwożdżeni do siebie wspomnień kolcami, białych płatków róż uściskami, przytuleni kłamstwami. Znienawidzeni, słodko związani łańcuchami, scaleni wspólnymi, grzesznymi cieniami, na wieki gorzko ZAKOCHANI, blade ręce połączone, splamione tej samej jasno-różowej krwi ucieczkami.
Wolno płynące łzy nie zbawią nas od ciemności, same, białe skrzydła nie rozerwą nicości, walczmy razem przeciw słabości, wykrzyczmy razem nasze złości, poczujmy, jak szczęśliwe jest uczucie bólu, smak łez, szept krwi, pośród wyrywanej od kajdan anielskiej światłości, skąpane w blasku skrzydeł odmienności. Bądźmy MORDERCAMI CIEMNOŚCI, SĄDEM DLA WIECZNEJ SAMOTNOŚCI, ZABÓJCAMI ŚMIERTELNOŚCI, KATAMI SZAROŚCI, UBRANYMI W PIĘKNE NIEDOSKONAŁOŚCI.
 

 
~†KRWAWY ODDECH KOLORÓW RZECZYWISTOŚCI†~
...SKOCZYŁAM. Skoczyłam ze srebrnego mostu śmierci, pod żelazne koła zapomnienia, snułam się wśród głuchych, na moje krwawiące różem krzyków, cieni, oni, przeźroczyści, nic ode mnie nie chcieli, tylko mknęli do fałszywej światłości, jak opętaniem pędzeni, ciemnością zdradzeni. NIC NIE WIDZIELI, prawdy, nadziei, tylko kłamstwa, skrytych pod płatkami białych róż chcieli, a KOLCÓW NIE WIDZIELI. OPĘTANI, ZAPOMNIENI, ZAGUBIENI, ZGUBIENI, ZCZERNIELI~~
 

 
ANIOŁ PRZYSZŁOŚCI ZATRUTY KOLCAMI ~teraźniejszości~
~~† W nocnym głuchym krzyku nicości, uwiązane przez słabości, moje sny o odmienności, zatruwają białych róż kolce rzeczywistości. Związują krwawiące bólem skrzydła pragnień światłości, szarymi łańcuchami spragnionymi mojej wolności. Przypaminają o sczerniałej od cierpienia przeszłości, spowitej różaną krwią przyszłości i splamionej GRZECHEM MIŁOŚĆI WIECZNOŚCI...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
~~☯✞GŁUCHY KRZYK NIEWIDZIALNOŚĆI~~✞☯
Ucisk żyletki, niewidzialna łza, odcięte skrzydła, splamione grzechem opadły. Zalśniło krwawe cięcie żyletki, otwarta rana paraliżuje zabliźnione serce. Po drżącym ciele spływa uzależniający ból, krew wypełnia pustkę w duszy. Pozostaje już tylko cierpienie, piękne cierpienie. Ucieka do nicości, ulgi niewidzialności.
~† Znów na chwilę zapominam o rzeczywistości, nie ma już szarości, pozostaje tylko czerń. Biała nicość, wracam do przytomności, topię się w uzależniającej fali oddechu, znów widzę jego słodką twarz, dławię się jego gorzkimi kłamstwami, znów chcę zapomnieć, fioletowe cienie żył spętały moje ciało, jak łańcuchy, znów zasypiam wśród czarnej krwi ciała SŁABOŚCI...
 

 
✞~~TRZY CNOTY SAMOBÓJCZE(moja wiara nadzieja i miłość)~~✞
~Słodka nienawiść pośród CIEMNOŚCI,
która uzależniła mój brudny umysł krzykiem SŁABOŚCI,
~strzykawka pełna gorzkiej MIŁOŚCI,
która dała mi rozpływające się w paraliżującym bólu poczucie WOLNOŚCI,
~lśniąca żyletka splamiona zgniło-fioletową krwią zamglonej łzami RZECZYWISTOŚCI,
która wchłonęła pulsujące cierpienie z moich oczu szarej pustki NICOŚCI.
~~AMEN~~
 

 
~~☽☯ZIMNY DOTYK SAMOTNOŚCI, UKRYTY W GŁUCHEJ SŁABOŚCI~~☽☯
W cieniu szklanych łez, rozbijających się na białych dłoniach, raniących je, płynie różowa, jak jego uśmiech, gorzka krew, ukazująca prawdę jego słodkich kłamstw, złamane serce, nie krwawi bólem, czernią, umiera, zamiera w paraliżującym uśmiechu zapomnienia, w błysku żyletki, w głuchym krzyku umysłu, w szczęściu końca szarego cierpienia. Ucieka od MROCZNOŚCI, SCZERNIAŁEJ RZECZYWISTOŚCI, wśród PASTELOWEJ ŚWIATŁOŚCI, wbitych kolców RÓŻ WIECZNOŚĆI, cichego ODDECHU SAMOTNOŚCI, UŚCISKU BIAŁEJ WIECNOŚCI, BEZ BÓLU SŁABOŚCI, GRZECHU MIŁOŚCI.
 

 
♥ ♔ ♥UZALEŻNIAJĄCY WIR NICOŚĆI ukryty pod definicją KUSZĄCEJ WIECZNOŚCI, jest jak jego gorzkie KŁAMSTWO ukryte pod złudzeniem FAŁSZYWEJ MIŁOŚCI, CIERPIĄCEGO SERCA, chcącego żyletki bardziej od DRŻĄCEGO NADGARSTKA, CZARNEJ KRWI SAMOTNOŚCI, pełniejszej łez niż PUSTE OD BÓLU OCZY, ZRANIONEJ CZYSTOŚCI, splamionej pulsującymi BLIZNAMI BRUDNEJ ODMIENNOŚCI, braku własnej RZECZYWISTOŚCI, odmętów SŁABOŚCI, pięknych snów BEZSILNOŚCI. Niech ŚWIATŁOŚĆ RARALIŻUJĄCEJ RADOŚCI zbawi mnie od CHŁONĄCEJ KRZYK OPĘTANIA CIEMNOŚCI.